4 czerwca 2011r.
-Demi! Demi!, obudź się już dojeżdżamy!- krzyknęła podekscytowana Mad. A ja tylko popatrzyłam na Madison następnie na Dallas która prawdopodobnie też została obudzona przez najmłodszą Lovato. Po przeglądnięciu całej rodzinki odwróciłam głowę w lewą stronę i już zauważyłam że wjeżdżamy na podjazd. Dom był wielki i oczywiście piękny. To nie był dom to była <willa z basenem>. Ale no cóż jestem przyzwyczajona do luksusów. W końcu mój tata jest producentem wytwórni płytowej a moja mama aktorką. Od razu gdy samochód się zatrzymał wysiadłam z pojazdu i stanęłam obok bagażnika czekając aż mój tata go otworzy. Na początku podał bagaż Sel. Tak Selena moja najlepsza przyjaciółka też z nami jechała. Niestety jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a moi postanowili ją zaadoptować. I tak to moja krejzotka przeprowadziła się ze mną do LA. Gdy już dostałam swój bagaż (czyt. dwie walizki, plecak i gitarę) razem z Selcią wparowałyśmy do domu. Był już umeblowany. Miałyśmy pokoje obok siebie. I jak mama opisywała podczas drogi, mój pokój to ten obok którego drzwi stałam. Pokój był <piękny>, rzuciłam bagaże na ziemię i dośc szybkim krokiem poszłam zobaczyc <pokój> mojej przyjaciółki. Były dość podobne. I oczywiście umeblowane w naszym stylu
-Digo wróć! Digo!-wołałam pieska ale on mnie wcale nie słuchał. -Selena pilnuj Mad, ja idę za Digo.-powiedziałam do mojej przyjaciółko-siostry, i pobiegłam do lasku za moim pupilkiem.
-Digo! Digo! -krzyczałam i nic. Nagle zobaczyłam jak Digo i tamten pies latają w kółko i w kółko, więc dość szybko pobiegłam w ich stronę. Niestety gdy tak do nich pędziłam zza drzewa wybiegł jakiś chłopak w kapturze, i niestety upadłam. Ten „ktoś” podał mi rękę, a ja oczywiście skorzystałam z jego pomocy.
-Sorki, ale właśnie biegłam do psa, uciekł mi w parku z tamtym czarno-białym psem, który prawdopodobnie jest twój i też biegłeś do niego.- ja pierwsza postanowiłam coś powiedzieć, ponieważ chłopak jak widać jest dość nieśmiały.
-Właściwie to ten pies nie jest mój, tylko mojego brata, który by mnie zabił gdyby się dowiedział że mi się zgubił, i tak biegłem do niego.-odpowiedział dość niepewnie nieznajomy
-Aha. Rozumiem też bym zabiła swoją siostrę gdyby mi zgubiła psa.:D -Co się mi tak przyglądasz?-zapytałam bo on rzeczywiście mi się przyglądał.
-No wiesz kogoś mi przypominasz, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć kogo.
-Wiesz że ty mi też.
-No może dla tego że NICK JONAS JESTEM. No wiesz gram w tym zespole Jonas Brothers. I mówią na mnie LOCZEK, ale tylko przyjaciele.
-NICK!-krzyknęłam i rzuciłam się na chłopaka.
-Yyyyy… Ok. Dziwna jesteś.-i wtedy sie opamiętałam że on mnie nie zna.
-Nie poznajesz mnie? To ja Demi no ta Demucha co z nią pierwsze lata dzieciństwa spędziłeś, i ta co uciekła z tobą i z Joe z domu. Pamiętasz mnie?
-Demi? Demi Lovato? Myślałem że Cię nigdy już nie zobaczę!- tym razem to on się na mnie rzucił.
-Ykhym! Nick co ty robisz?- usłyszeliśmy głos prawdopodobnie Kevina, za którym stał no ON, i natychmiast oderwaliśmy się od siebie.
-Kevin!- rzuciłam się na chłopaka przypominając sobie te chwile które razem spędziliśmy.
-Ej! Zostaw mnie!-powiedział spokojnie ale troskę głośniej niż powinien Kevin. No nie dziwię mu się. Obca osoba hamuje mu dopływ powietrza w środku lasu.
-To ja Demi! No chyba mnie pamiętasz. No wiesz ta która zawsze dawała ci swoje ciastko na kolacji.
-Demi! Jasne że pamiętam! Myślałem że cię już nie zobaczymy!-i podobnie jak swój młodszy brat rzucił się na mnie. A „ON”, stał jak by zobaczył ducha, i dopiero po dłuższej chwili krzyknął Demi! i rzucił się na mnie, na co ja odpowiedziałam tylko Cześć i lekko go odepchnęłam.
-Demi dalej się gniewasz? Daj już spokój byliśmy dziećmi.-powiedział zrezygnowany Joe.
-Tak masz rację byliśmy dziećmi. A ja myślałam że byliśmy też przyjaciółmi!- lekko krzyknęłam, obróciłam sie na pięcie, wzięłam swojego psa i zwyczajnie poszłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz