sobota, 13 kwietnia 2013

Prolog.

23 sierpień 2000r.

Drogi Pamiętniku.

[...] Ten dzień zapowiadał się wspaniale, wręcz cudownie. Lecz tak na prawdę był to istny koszmar. Był to dzień, który zmienił moje życie. Dzień, w którym straciłam kogoś ważnego. Ach więc, to wszystko zaczęło się tak:
O 8:45 wstałam jak zawsze uśmiechnięta. Promienie słońca wpadały do mojego pokoju przez nie do końca zasłonięte żaluzje. Na dworze było słychać śpiew ptaków i gdzieś w oddali śmiech bawiących się dzieci. Podeszłam do okna i rozsunęłam żaluzje. Jak zawsze... usiadłam na parapecie i przyglądałam się krajobrazowi, który otaczał część naszego domu. Pogoda była piękna. Popatrzyłam na słońce a następnie na średniej wielkości basen który, kojarzył mi się ze słońcem. Żółte promienie odbijały się o czyściutką wodę w basenie, dając efekt magicznej wody. Uśmiechnęłam się sama do siebie i zeszłam na dół na śniadanie. Po śniadaniu wybrałam się z mamą do państwa Jonas z propozycją spaceru po plażarku (plaża i park- plaża obok której był park. tak nazwaliśmy to miejsce. [przyp. aut.]) Oczywiście pani Denise się zgodziła i o 15 miała przyjść z Nickiem i Joe po nas. Tylko Kevin z nami nie poszedł bo on oczywiście w taką pogodę musiał zachorować. Na szczęście tylko się lekko przeziębił a ponieważ jest już dość duży i odpowiedzialny to pani Jonas mogła zostawić go samego w domu. *** Te parę godzin minęło bardzo szybko. Nadszedł czas na długo oczekiwaną godzinę 15. Byliśmy już na miejscu. Nick siedział na ławce obok pani Denise, i jadł loda. Mama krążyła wokół fontanny a Joe siedział z jakimiś kolegami ze szkoły. A ja biedna pięcioletnia dziewczynka łaziłam po piasku śmiejąc się trochę z Joe bo gadał o czymś z tymi kolegami tak jak robią te pary w filmach i wyznają sobie miłość.
[Joe]
-Joe a jak tam twoja Demi? Wie, że ją lubisz tak bardziej?-zapytał mnie Tom. Znalazł se temat gadać o Demi. Czasami żałuję że im zdradzam te tajemnice. No cóż jak przyjaciele to przyjaciele.
-No nie wiem. Zaczepiam ją i dokuczam a ona na mnie nie zwraca uwagi.- odparłem niezbyt pewny siebie.
-No to na co czekasz mam plan. Słuchaj uważnie …- powiedział mi cały plan a ja mu tylko przytakiwałem.
-No to co chłopaki gotowi?
-Jasne odpowiedział- Max, Harry i Garbo.
-To nie jest dobry pomysł. Ona nie lubi robaków, nie róbmy tego.- próbowałem im odradzić ale oni i tak swoje.
[Demi]
-Właśnie siedziałam oparta o starą budkę dla ratownika, i tu podeszło do mnie tych czterech kolegów Joego. Wszyscy mieli ręce z tyłu. Nagle zaczęli rzucać we mnie robakami. Krzyczałam ale na nic. Ja nienawidzę robaków. To było straszne! Byłam cała w robalach a oni się ze mnie śmiali. Płakałam i mówiłam im żeby przestali, ale na marne. I nagle zza nich wyszedł Joe i kazał im przestać co ich bardziej pobudzało. Było widać że on się wkurzył. Ale to i tak jego wina. Bo niby sami z siebie nie przyszli. Gdy skończyły im się robale po prostu uciekli. Został tylko Joe. Pomógł mi sie oczepiać z robali i pytał czy wszysko w porządku i przepraszał. Milion razy przepraszał. Ja nie chciałam tego słuchać powiedziałam mu że go nienawidzę i kazałam zawołać mamę. Potem też próbował przepraszać ale na marne. Nie odzywałam się do niego. W domu się wykąpałam a wieczorem zadzwonił telefon. To był tata mówił że musimy sie spakować. Jedziemy do Bostonu. Już jutro o czwartej rano mamy samolot. Tak szybko to się stało. Tak nagle. Co będzie z nami z Joe z Nickiem z Kevinem z babcią i z wujkiem, który mieszka z nami w domu. Jak mam wyjechać. Wiem,że go nienawidzę za to co zrobił ale czy to jest sprawiedliwe?  Był moim najlepszym przyjacielem. Mówiliśmy sobie wszystko. I wszystko robiliśmy razem. A teraz? Pewnie będe w połowie drogi a on się dowie że wychalam. No nie obyło sie bez buntu i płaczu. Ale na marne. Mama mnie spakowała i cały czas powtarzała że znajdę sobie nowych przyjaciół i że będziemy blosko taty. Dallas się sama spakowała. Ja schowałam do mojej torebki z lalką barbie kredki i kartkę papieru. No bo co pięciolatka mgła ze sobą wziąć. I jeszcze wzięłam zdjęcie na którym jestem ja z Joe. Na środku jest napis „NA ZAWSZE RAZEM” JJ .
Dostałam je od joego a ja mu dałam takie samo tylko że na końcu było DL a nie JJ. Już nadchodziła kolej na następną partię słonych łez. Którym dałam upust gdy wychodziłam z pokoju z domu, wsiadałam do taksówki, wysiadałam z taksówki i jak wsiadałam do samolotu. Nie wiem kiedy skończyłam bo usnęłam. A moja kochana siostrzyczka tylko mnie przytulała i płakała tylko wtedy, gdy się żegnała z dziatkami. Obudziła mnie mama gdy mieliśmy lądować. Już nie płakałam, byłam smutna i myślałam jak to będzie w nowym mieście. Należeliśmy do bogatszej rodziny dlatego dom który kupił tata był dość wielki i śliczny. Oczywiście już umeblowany, zaprowadził mnie do swojego pokoju, który przypominał pokój księżniczki. Nie oglądałam domu. Byłam zmęczona. Położyłam się do łóżka i w ubraniu usnęłam …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz